19 węzłów

sierpień 31, 2007

A ja siedzę w domu, robię pranie i smażę rybę na obiad. Schodzi na psy ten swiat, a męska torzsamość to już wogóle. I spróbuj się odezwać, to zaraz będzie o szowinizmie, nierównościach i wiecznie złym traktowaniu. Na starcie jesteśmy przegrani.

Idę na latawiec, niech się zjara ten dorsz jebany.

Zaczynamy mieszać.

sierpień 30, 2007

Na początek może się przedstawię, chociż nie wiem czy jest sens. Przecież pierwszymi osobami, które to przeczytają będziecie Wy- moi znajomi z miliona pozostałych blogów. I nie życzę sobie wspominania starych czasów. Ale zacznijmy.

Mam na imię Kuba. Od lat interesuję się wieloma rzeczami. Z reguły każde hobby jest w stanie skupić moją uwagę przez najwyżej kilka tygodni. Mama zawsze mówiła, że do wszystkiego mam słomiany zapał. Zapewne miała rację, bo tak właśnie było z punk rockową muzyką, wyprawą dookoła Ameryki Południowej, zawodowym kolarstwem, fotografowaniem, orientalną kuchnią i wieloma innymi. Na całe szczęście wszelkie wybryki odbiły się na mnie dobrze i mam teraz w pamięci masę wspomnień i na pewno będę miał co opowiadać swoim dzieciom (planujemy jednego chłopca i jedną dziewczynkę;).

Na każdym kroku prześladuje mnie wspomnienie kilku miesięcy spędzonych w Kostaryce. Każdy, kto zna mnie bardzo blisko wie, że hamak+alkohol+lato to najlepszy składnik na opowieści z tego kraju. Jakoś strasznie mocno ten okres wpłynął na moje dalsze życie i kilka lat po wylądowaniu w deszczowej Warszawie nie opuszcza mnie wspomnienie tamtego pobytu.

Zycie tak się ułożyło, że mieszkam w Wielkiej Brytanii wraz z moją żoną i połową populacji Polski. Pracujemy ciężko, poddając się wyzyskowi ze strony tej wielkiej bezlitosnej machiny i kombinujemy, jakby tu ułatwić sobie życie. Staramy się jak najbardziej usamodzielnić i odizolować od tworu zwanego ‘polonią’ lub ‘polaczkowem’. Mieszkamy więc we dwoje w dobrej dzielnicy 80 mil od Londynu, wydając większość zarobionych pieniędzy na rachunki i coroczne egzotyczne wakacje.

Dlaczego tutaj, a nie w Polsce?
Pewnie z lenistwa, chęci nowego i głupiej wiary w zieleńszą trawę.

Pierwszy post uznaję za zamknięty i obiecuję trzymać się tego miejsca troszkę mocniej niż bywało to z pozostałymi.