Zaczynamy mieszać.
sierpień 30, 2007
Na początek może się przedstawię, chociż nie wiem czy jest sens. Przecież pierwszymi osobami, które to przeczytają będziecie Wy- moi znajomi z miliona pozostałych blogów. I nie życzę sobie wspominania starych czasów. Ale zacznijmy.
Mam na imię Kuba. Od lat interesuję się wieloma rzeczami. Z reguły każde hobby jest w stanie skupić moją uwagę przez najwyżej kilka tygodni. Mama zawsze mówiła, że do wszystkiego mam słomiany zapał. Zapewne miała rację, bo tak właśnie było z punk rockową muzyką, wyprawą dookoła Ameryki Południowej, zawodowym kolarstwem, fotografowaniem, orientalną kuchnią i wieloma innymi. Na całe szczęście wszelkie wybryki odbiły się na mnie dobrze i mam teraz w pamięci masę wspomnień i na pewno będę miał co opowiadać swoim dzieciom (planujemy jednego chłopca i jedną dziewczynkę;).
Na każdym kroku prześladuje mnie wspomnienie kilku miesięcy spędzonych w Kostaryce. Każdy, kto zna mnie bardzo blisko wie, że hamak+alkohol+lato to najlepszy składnik na opowieści z tego kraju. Jakoś strasznie mocno ten okres wpłynął na moje dalsze życie i kilka lat po wylądowaniu w deszczowej Warszawie nie opuszcza mnie wspomnienie tamtego pobytu.
Zycie tak się ułożyło, że mieszkam w Wielkiej Brytanii wraz z moją żoną i połową populacji Polski. Pracujemy ciężko, poddając się wyzyskowi ze strony tej wielkiej bezlitosnej machiny i kombinujemy, jakby tu ułatwić sobie życie. Staramy się jak najbardziej usamodzielnić i odizolować od tworu zwanego ‘polonią’ lub ‘polaczkowem’. Mieszkamy więc we dwoje w dobrej dzielnicy 80 mil od Londynu, wydając większość zarobionych pieniędzy na rachunki i coroczne egzotyczne wakacje.
Dlaczego tutaj, a nie w Polsce?
Pewnie z lenistwa, chęci nowego i głupiej wiary w zieleńszą trawę.
Pierwszy post uznaję za zamknięty i obiecuję trzymać się tego miejsca troszkę mocniej niż bywało to z pozostałymi.



sierpień 30, 2007 o 4:47 pm
acha, pieknie, zwuaszcza to ostatnie mie ujeuo zyczenie
Latawcze moj Ty (mamma tak domnie mawiac zwykua)!